"Życie jest tylko przechodnim półcieniem,
Nędznym aktorem, który swą rolę
Przez parę godzin wygrawszy na scenie
W nicość przepada - powieścią idioty,
Głośną, wrzaskliwą, a nic nie znaczącą."
Nędznym aktorem, który swą rolę
Przez parę godzin wygrawszy na scenie
W nicość przepada - powieścią idioty,
Głośną, wrzaskliwą, a nic nie znaczącą."
William Shakespeare- Makbet
Życie?
Chwila, moment, wieczność.
Leżąc w łóżku zastanawiam się ile
czasu mi pozostaję. Czy pozostanie po
mnie jakiś ślad? Czy ludzie będą o mnie wspominać? Zastanawiam się po co pędzimy za ideałem,
skoro nie znamy daty ani godziny, kiedy ogarnie nas już tylko ciemność. No właśnie, a co jeśli dalej nie ma już nic? Jeśli
wszystko kończy się z godziną naszej śmierci? O tej perspektywie zapewne
wolimy nie myśleć. Wolimy wierzyć że to tylko zwykły sen który nas ogarnie a
historia potoczy się tak jak na końcu Titanica kiedy to Rose znów była młoda i
dołączyła do Jacka a wszyscy znajomi i rodzina zaczęli bić brawa. Co jeśli jest
to wytwór wyobraźni człowieka pragnącego nie przyswajać się do myśli że nie
będzie żadnego dalej, później. Tak przyznaję że się boję, ale tak naprawdę nikt
do końca nie może mieć pewności co do
tego. Lata ulecą a wraz z nimi młodość. Czy jak pozostanie nam zaledwie kilka
sekund przed naszym wybiciem zegara, to czy będziemy mieli co wspominać oprócz
tego że mieliśmy dobrą pracę i zarabialiśmy dużo, skoro nawet nie korzystaliśmy
z tego ponieważ nie mieliśmy na to czasu. Mogłabym wymieniać jeszcze wiele niejasności
związanych z naszym życiem. Ale czy jest sens tego? Może po prostu powinniśmy
korzystać z każdej chwili którą daje nam życie. Może my już po prostu nie
żyjemy, a to wszystko przytrafia nam się tak samo jak Malcolmowi z szóstego
zmysłu? Może to jest nasz czyściec na ziemi na który osobiście zasłużyliśmy.
"Być albo nie być, to wielkie pytanie.
Jestli w istocie szlachetniejszą rzeczą
Znosić pociski zawistnego losu
Czy też, stawiwszy czoło morzu nędzy,
Przez opór wybrnąć z niego? - Umrzeć - zasnąć -
I na tym koniec. - Gdybyśmy wiedzieli,
Że raz zasnąwszy, zakończym na zawsze
Boleści serca i owe tysiączne
Właściwe naszej naturze wstrząśnienia,
Kres taki byłby celem na tej ziemi
Najpożądańszym. Umrzeć - zasnąć. - Zasnąć!"
Jestli w istocie szlachetniejszą rzeczą
Znosić pociski zawistnego losu
Czy też, stawiwszy czoło morzu nędzy,
Przez opór wybrnąć z niego? - Umrzeć - zasnąć -
I na tym koniec. - Gdybyśmy wiedzieli,
Że raz zasnąwszy, zakończym na zawsze
Boleści serca i owe tysiączne
Właściwe naszej naturze wstrząśnienia,
Kres taki byłby celem na tej ziemi
Najpożądańszym. Umrzeć - zasnąć. - Zasnąć!"
William Shakespeare-Makbet
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz